piątek, 26 września 2014

Spóźniona relacja z koncertu VIXX.

No cześć~ Od koncertu minęło już co prawda 12 dni, ale dopiero teraz mam chwilę wolnego czasu aby zabrać się za pisanie relacji. Od razu mówię, że zapewne będzie dosyć długa i przepełniona moimi feelsami do VIXXów. ;w; Na początku opiszę całą drogę do Progresji oraz czas spędzony w Warszawie przed koncertem, dlatego jeżeli ktoś chcę to może ominąć tą część. 

   W dzień koncertu, czyli 14 września, cała w skowronkach wstałam coś około 5 rano. Spakowałam do plecaka kilka zapasowych biletów, 2 lightsticki, legitymację itd. Po przygotowaniu się i zjedzeniu śniadania tata odwiózł mnie i mamę na dworzec autobusowy. Tam o 7  wyjechałam w dosyć długą, 6 godzinną podróż do stolicy. Jednak ten czas minął mi bardzo szybko, ponieważ byłam bardzo podekscytowana i już nie mogłam doczekać się wielkiego wydarzenia. Po drodze słuchałam piosenek VIXX i ćwiczyłam fanchanty. Kiedy już byłam na miejscu, pojechałam taksówką pod Progresję. Tam wpisałam się na listę do general entry, wpłaciłam 2 zł na baner i otrzymałam numerek 280. Nie spodziewałam się, że aż tyle osób zdąży przyjść pod klub przed 13.30, ponieważ dopiero wtedy udało mi się tam dojechać.. No ale w każdym razie nie było tak źle, przynajmniej nie byłam ostatnia. ;; Zaraz po tym mogłam wyjść z kolejki, dlatego udałam się do pobliskiej galerii handlowej i zjadłam obiad na szybko. Czas do godziny 17 minął jak w mgnieniu oka, kursowałam na zbiórki a następnie spowrotem na spacer / do jakiegoś sklepu. O godzinie 17 znalazłam ludzi z numerkiem zbliżonym do mojego i stanęłam w kolejce, która ciągnęła się prawie do następnego budynku. Naprawdę, ludzi było dosyć sporo, podobno coś koło 600. Na początku czułam się trochę onieśmielona, stałam sama nie wiedząc za bardzo jak mam do kogoś zagadać, odezwać się. Ale już po paręnastu minutach poznałam dwie nowe znajome, a także parę innych i dzięki nim nie nudziłam się podczas czekania na koncert. Pożyczyłam im jeden swój lighstick, kupiłam dwa właśnie ze względu na takie sytuacje. Dla mnie była to nowość spotkać tyle k-poperów w jednym miejscu, fajnie było pospazmować trochę na temat swoich biasów. ^-^ Kiedy znalazłam się na początku kolejki moje podekscytowanie sięgnęło zenitu.. Pomijając przeszukiwanie mojego plecaka i obmacywanie (dosłownie ;-;) przez panie obsługujące, to nie mogłam się już doczekać rozpoczęcia. Pobiegłam schodami na górę i już miałam lecieć pod scenę, ale zatrzymali mnie ochraniarze i kazali zostawić plecak w szatni. Zrobiłam to i biegiem udałam się z moją nową koleżanką na wielką salę koncertową, w której było dużo miejsca. Podobno mogłaby pomieścić aż 2500 osób.                                                              

Scena tuż przed koncertem~

 Stałam dosyć daleko barierki, ale nie miałam zamiaru wypychać innych ze swoich miejsc. Jednak pod koniec znalazłam się dużo bliżej, gdyż zajmowałam miejsca ludzi, którzy wyszli wcześniej z tłumu. W oczekiwaniu na VIXXów śpiewaliśmy ich piosenki, które rozbrzmiewały na cały klub. I.. w końcu nastąpiła ta chwila. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że stoję tak blisko moich idoli. Chłopcy weszli na scenę i rozpoczęli koncert z "Voodoo Doll". Byli o 1000 razy przystojniejsi, niż na zdjęciach i fancamach. Szczególnie Leoś.. Wystarczy, że o tym pomyślę i już ręce mi się trzęsą. Na początku wszyscy wydawali się być trochę spięci, ale po przedstawieniu się i piosence "Love letter" w której unieśliśmy do góry swoje banery z napisem 항상 빅스 곁에 (Zawsze u boku VIXX) bawili się na scenie i dawali to po sobie poznać. Hakyeon popłakał się, widać było jak ważne dla niego są Starlights.

Mój sponiewierany baner + lighstick.

 Ku mojemu zdziwieniu, Leo uśmiechał się prawie przez cały koncert. To było piękne. ;w; Zaśpiewaliśmy Hongbinowi sto lat i odwróciliśmy banery na drugą stronę, a on w zamian pokazał nam swoje aegyo. (Nie bez powodu jest visualem tego zespołu i pokazał to jak najbardziej). Zachowanie fanów również było bardzo dobre, nikt raczej nie przepychał się do pierwszych rzędów, nie wypychał ludzi z early entrance (a przynajmniej w moim otoczeniu.) Jedynie nie podobało mi się to, że na początku wszyscy byli bardzo głośno, nawet wtedy kiedy chłopcy próbowali coś powiedzieć. N musiał nas przez to uciszać, ale rozumiem te emocje, ja również chwilami nie mogłam ich opanować. Przez te feelsy nie pamiętam kolejności utworów i niektórych tytułów.. Najbardziej podobało mi się "Rock your body", "UUUU", duet Leo z Kenem (?), a także duet N z Hongbinem (Eh, te zabójcze bioderka i klata Hakyeona na widoku = zgon fanek na miejscu XDD') Ogólnie czas koncertu minął mi bardzo szybko i wydaję mi się, że były to najlepsze dwie godziny mojego życia. A przynajmniej do tej pory. Rozbawiło mnie, gdy Leo pił jakąś wodę na scenie. Kiedy przyjrzałam się bliżej, okazało się, że to cisowianka. XDD" W trakcie, gdy VIXXy schodzili ze sceny, nie nudziliśmy się i oglądaliśmy filmiki przygotowane przez nich specjalnie na hex sign. Oprócz tego zaśpiewali piosenkę "Memory", którą napisał Ravi dla polskich fanów, strasznie mnie to rozczuliło. Przez cały koncert miałam łzy w oczach i trochę niedowierzałam, że mam okazję doświadczyć czegoś tak wspaniałego.. Marzyłam o takim koncercie od ok. 3 lat. Zawsze zazdrościłam fankom na takich koncertach, które oglądałam w telewizji bądź w internecie. Polscy fani otrzymali od nich baardzo dużo fanservicu, nawet ja parę razy spotkałam się wzrokiem z Hyukiem i Leo (tak, mogę już umierać ;w;). Nawiązywali kontakt wzrokowy nawet z tymi osobami, które stały z tyłu. Odmachiwali niektórym i rozdawali różę, zazdroszczę tym szczęściarom, którym udało się je dostać. Po koncercie nadszedł czas na spotkanie meet&greet. Przed tym udało mi się jeszcze podzielić swoimi feelsami z dziewczynami stojącymi zaraz koło mnie. Trochę się rozczarowałam, myślałam, że h5 będzie trochę inaczej wyglądać. VIXX stali w rządku za stołem z wyciągniętymi rękami i czekali na fanów, którzy wchodzili po kolei i przybijali im piątki. Kogo to był pomysł, żeby Leo był pierwszy w kolejce..Kiedy weszłam na scenę, jego spojrzenie i delikatny uśmiech dosłownie powaliły mnie z nóg. Przybiłam mu piątkę i podeszłam do reszty członków zespołu jak oszołomiona z bananem na twarzy. To minęło tak szybko, dlatego pamiętam jedynie śmiejącego się Leosia przed moim przyjściem, jego spojrzenie, jego bardzo miękką w dotyku dłoń ;w; uśmiechającego się Hyuka, Hongbina i Kena. Teraz trochę żałuję, że nie zwróciłam za bardzo uwagi na Hakyeona i Raviego, ale wtedy nie wiedziałam co się ze mną dzieję. Postawić Leo jako pierwszego i pozamiatane. ;_; Po spotkaniu wyszłam z klubu i powoli zaczęłam zdawać sobie sprawę, że to już koniec. Ponownie zalałam się łzami i podziękowałam mamie, że zgodziła się przyjechać tutaj ze mną. Pojechałam taksówką na dworzec, a o 00:15 udałam się w podróż powrotną do Krosna. W autobusie nie mogłam zasnąć i wciąż nie mogłam uwierzyć co się stało jakiś czas temu. 

Leo przed spotkaniem w CKK, na którym niestety nie mogłam być :c'
Polski plakat "Spotkanie z zespołem VIXX" z tyłu tak bardzo cieszy, haha

   Na pamiątkę zachowałam sobie baner, niestety wygaszony już lighstick i opaski, które dostałam przy wejściu. Podsumowując, w żadnym wypadku nie żałuję wydania tego 450 zł na koncert, który zapamiętam już na zawsze. Tak jak się spodziewałam, był to najlepszy dzień w moim życiu. Polecam wszystkim koncerty k-popowe nie tylko ze względu na wykonawców, ale również na atmosferę oraz wspaniałych ludzi. ^-^ PS. Z góry przepraszam za niezbyt spójny tekst i wiele błędów, ale nie wiedziałam od czego zacząć, a do tego emocje ciągle się mnie trzymają po dwóch tygodniach. ;w; Poniżej parę fancamów (Jest ich niewiele, ponieważ nie można było nawet wyciągnąć telefonu w trakcie koncertu) niestety nie mojego autorstwa, a osób odważnych. :D Credits to owner~

https://www.youtube.com/watch?v=89nVJXZ5YjE
(Ja jestem tam po prawej, machałam ligshtickiem jak poje*aniec XDD") 

https://www.youtube.com/watch?v=bHZyZWG9SwA

https://www.youtube.com/watch?v=0WfjbQgHUDk

https://www.youtube.com/watch?v=RpEsS9ifFVk
(Po koncercie, szkoda że mnie tam nie było. W tym czasie już zapewne jechałam do domu.. ;-;)